Najlepsze kolekcje wiosna/lato 2013

Jakiś czas temu zapowiadałam, że dokonam wyboru najlepszych trzech kolekcji na wiosnę/lato 2013. Właściwie nie mam z tym zupełnie problemu, bo jest kilka tak pięknych kolekcji, które absolutnie od razu przypadły mi do gustu. Także zaczynam.

1. Dolce & Gabanna

Ich wiosenno-letnie kolekcje już od kilku sezonów mnie zachwycają. Celowo nawiązują do sycylijskich wybrzeży, słońca, ulotnych uśmiechów i rodzinnych wartości. Wzory, dekoracje, malownicze kolory, wielkie dodatki, ładne opaski, buty na płaskiej podeszwie, ale nadal kobiece, barwne koturny, zupełnie czarne, ale bardzo letnie sukienki. Można by długo jeszcze wymieniać. To wszystko po prostu urzekło mnie totalnie.



2. Saint Laurent

Kolekcja bardzo elegancka, szykowna. Ale zarazem bardzo miejska i bez przepychu. Najbardziej podobają mi się wielkie kapelusze, garniturowe spodnie, damskie muszki z delikatnego materiału, lejące sukienki, złote żakiety.

3. Marc Jacobs

Czyli paski na wszystkie sposoby. Paski to dla mnie nieodłączny element każdego lata. A z wybiegów Marca Jacobsa na ten sezon jest czym się inspirować. Ale nie tylko paski. Pojawiają się też innego rodzaju różniaste wzory i nadruki, m.in. myszka miki :)
Z jego wszystkich kolekcji najbardziej podobają mi się paski, turbany i pstrokatość kolorowych kreacji.

Ponieważ po zimie każdy ma przesuszoną skórę, a na przesuszoną skórę oprócz kremów nawilżających i picia przynajmniej 8 szklanek wody dziennie najlepiej działają kwasy omega 3 zamieszczam przepis na wyśmienitą sałatkę z tuńczykiem.

Sałatka z tuńczykiem, ananasem i kaparami:

Składniki:

-puszka tuńczyka w sosie własnym
-mały słoik kaparów
-puszka ananasów
-puszka kukurydzy
-200 g sera żółtego startego na tarce
-makaron pełnoziarnisty (najlepiej penne, świderki albo wstążki)
-3 łyżki majonezu
-świeży koperek
-pieprz

Sposób przyrządzenia:

Ananasy pokroić w kostkę, makaron ugotować i wystudzić. Wszystko dokładnie zmieszać i zostawić w lodówce do "przegryzienia".

Sałatka jest idealnym połączeniem różnych smaków i jest baaardzo pożywna. Smacznego!


Na koniec utwór Jozefa Van Wissema i Jima Jarmuscha. Bardzo melancholijny, ale naprawdę dźwiękowo ciekawy.


Lodowe serduszka amaretto

Ostatnio w trakcie spacerów po księgarni natrafiłam na nową pozycję Nigelli Lawson, autorki moich ulubionych książek kucharskich. Pamiętam czasy, kiedy na polskim rynku były dwie tylko pozycje tej kulinarnej bogini, a teraz co rusz pojawia się jakiś nowy tytuł. Powiem szczerze, że już nawet nie nadążam za nimi. Ale ten wydał mi się wyjątkowo atrakcyjny dla mnie. Książka nosi tytuł "Nigellissima", którym nawiązuje do języka włoskiego, ponieważ pozycja ta w całości poświęcona jest kuchni ze słonecznej Italii.

Kuchnia włoska to moja numer jeden do jedzenia, gotowania, wąchania, przyprawiania, wymyślania i inspirowania. Tym razem przy moich lodowych serduszkach amaretto tylko zainspirowałam się przepisem na włoskie Semifreddo z likierem amaretto wg Nigelli, jednak dalej pozostałam w ramach włoskich składników. Poniżej przepis na wyśmienite serduszka.


Lodowe serduszka amaretto




Składniki:
-450 ml śmietanki 12%
-250 g serka mascarpone
-100 ml likieru amaretto
-3 łyżki cukru pudru
-opakowanie włoskich biszkoptów amaretto
-syrop malinowa

Sposób przyrządzenia:
Ubić śmietankę z cukrem pudrem, dodać ubity serek mascarpone z likierem amaretto. Dokładnie zmiksować.
Ubić ciasteczka młotkiem i dodać do masy.
Nałożyć do foremek w kształcie serduszek. Włożyć do zamrażarki na co najmniej 6 godzin.
Przed podaniem polać syropem malinowym.



 Smacznego!

Wiem, że lody na zimę to nie jest dobry pomysł. Ale wiosna na chwilę zawitała w Warszawie i zdążyłam błędnie uwierzyć, że tak już będzie zawsze ... :D


Paella z zapasów wg Nigelli z moimi urozmaiceniami


Często mi się zdarza, że mam tydzień, w którym trochę więcej niż zwykle gotuje. Wtedy w lodówce zostają mi różnego rodzaju resztki, z którymi nie wiem, co zrobić. Z drugiej strony uwielbiam wszystko, co hiszpańskie, a Hiszpanie są specjalistami w zużywaniu resztek. Przykładem takiej potrawy hiszpańskiej, gdzie można wrzucić absolutnie wszystko i doprawić idealnie do smaku jest oczywiście paella (czyta się paeja!) :)

Polecam absolutnie wszystkim, którzy lubią potrawy, gdzie połączone są różne smaki. Poniżej przepis oparty w dużej mierze na przepisie Nigelli, ale odrobinę przerobiony na polskie, tańsze realia. 

Paella z zapasów

Składniki:
-4 łyżki jakiegoś alkoholu
-2 łyżki oliwy
-3 dymki pokrojone w plasterki
-1 ząbek czosnku pokrojony w plasterki
-250 g ryżu
-150 g groszku
-500 ml bulionu

+opcjonalnie (łącząc w miksy): 
-resztki surowych mrożonych krewetek (rozmrożonych)
-resztki ryby
-resztki gotowanej wołowiny
-resztki kalmarów mrożonych
-resztki kurczaka
itp.
do podania z: cytryna, natka, kolendra itp.

Sposób przyrządzenia:
Na patelni z oliwą wrzucić dymkę i smażyć kilka minut.
Dodać czosnek i trochę podsmażyć (chwilę, żeby nie zgorzkniał).
Wsypać ryż, zamieszać, żeby obtoczył się tłuszczu (jak jest taki, co wolno się gotuje można go trochę wcześniej podgotować albo na patelni wlać wrzątku i tam to podgotować).
Dodać mięso i owoce morza. Mieszać i smażyć.
Podgrzać bulion i wlać na patelnię z alkoholem (np. sherry).
Dobrze wymieszać i doprowadzić do wrzenia, zmniejszyć ogień i pozostawić bez przykrycia.
Gotować 15-20 minut, ryż powinien wchłonąć płyn i być miękki. Mieszać i doprawić.
Podawać z kawałkami cytryny do wyciśnięcia, świeżą natką/kolendrą.


Smacznego!  :)

Na zaostrzenie apetytu przemiła piosenka Elvisa Presleya, którego nie muszę nikomu przedstawiać. Proszę państwa: "It's now or never"!


Śniadanie i Sugarman

Najlepszy film dokumentalny jaki widziałam, "Sugarman". Piękna, wzruszająca, a zarazem niesamowicie optymistyczna i napawająca pozytywnymi emocjami, historia Sixto Rodrigueza.

Poniżej jedna z lepszych piosenek tego wykonawcy, która promuje film.



Śniadanie jest dla mnie najważniejszym posiłkiem w ciągu dnia. Dlatego też właściwie nigdy nie zdarza mi się pominąć tej części odżywiania, a także zawsze staram się by składało się ono ze wszystkich najważniejszych wartości odżywczych, było smaczne, energetyczne i urozmaicone. No i żeby zawierało moje ulubione składniki. Takie właśnie udane śniadanie, które spełnia te wszystkie cechy potrafi mnie wyciągnąć nawet z najgorszego humoru oraz nastawić bardzo pozytywnie do końca dnia.


Moje dzisiejsze śniadanie składało się z:

-twarożek (półtłusty ser biały, kefir, rzodkiewka, dymka, szczypiorek, ogórek)
-prażone ziarna słonecznika i siemienia lnianego
-sałaty i natki pietruszki
-pasty jajecznej curry (jajko na twardo zmieszane z majonezem, curry, pieprzem, szczypiorkiem i kolendrą)
-kromki pełnoziarnistego chleba

+ herbata czerwona z dodatkiem cytryny
+actimel (żeby odnowić florę bakteryjną po ostatnio przebytej chorobie, normalnie rzadko mi się zdarza pić ten specyfik)

Kiedyś słuchałam w audycji radiowej o tym, że na śniadanie najlepiej jest jeść zupę. Uwielbiam zupy (niedługo zamieszczę post z kilkoma przepisami na nie), jednak nie wyobrażam sobie zaczynać od nich każdego dnia. Dlatego też pozostanę przy tradycyjnym już codziennym zupowym lunchu, który jest przemiłą i przesmaczną chwilą w środku dnia.

Najlepsze trendy na wiosnę/lato 2013

Ponieważ wiosna już się zbliża, a magazyny huczą o tym, co w modzie na nadchodzący sezon od ponad miesiąca, zdecydowałam się na stworzenie subiektywnej listy 3 ulubionych trendów wiosna/lato 2013. Oprócz tego krótkie pokusiłam się także o zestawienie 3 najlepszych kolekcji wielkich projektantów.

3 najlepsze trendy na nadchodzące wiosnę/lato 2013:

1. Biały, czarny. Whole look/kontrastowy mix.

Powrót do klasyki.
Biały. Po pierwsze piękne, letnie białe kreacje. Najlepiej składające się z wielu warstw wielu różnych rodzajów materiału i faktury: koronki, tiulu, haftu, falbanek, dzianiny, brokatu, eleganckich detali.
Czarny. Nareszcie nie w gotyckim, tylko w delikatnym, dziewczęcym wydaniu. Również w wydaniu różnego rodzaju materiałów.
Kontrastowe połączenie czerni i bieli. W wydaniach eleganckim i nowoczesnym, ale też marynarskim i ala lata 60-te, w kropki i szachownicę.

Poniżej najlepsze przykłady z wybiegów przedstawiające ten trend:


Stella McCartney:
Marc Jacobs:
Moschino:
Chanel: 
Valentino:
Louis Vuitton:

2. Kolaż, wzory, kwiaty w 3D.

Jak już we wcześniejszym poście wspominałam, mam postanowienie, że będę używać przeróżnych kolorów do urozmaicania swoich stylizacji. Nadchodzący sezon to bardzo dobry moment na takie decyzje, bo z wybiegów można czerpać bardzo wiele kolorowych i wzorzastych inspiracji.
Bardzo lubię nosić za duże góry. To sprawia, że czuję się dużo swobodniej i wygodniej, a także niezobowiązująco. Takie stylizacje najlepiej wyglądają z "obcisłym wnętrzem". W tym sezonie można pozwolić sobie na lekkie garbienie, ponieważ domy mody kreują "garbate" marynarki i narzutki. Poza tym można pozwolić sobie na obwisłe spodnie, za duże płaszcze czy bluzy i koszule. Poniżej kilka przykładów tego trendu.




Bottega Veneta:
Prada:
Moschino:
Dior:
Dolce&Gabbana:

3. "za duże" ubrania, "garbate" marynarki



Burberry:
Dries Van Noten:
Hermes:

Najlepsze kolekcje na wiosnę/lato 2013 już w następnym poście.

Kolory


Ostatnio zdałam sobie sprawę z faktu jak bardzo szare są polskie ulice. I to nie dlatego, że tak wygląda polska architektura, ale dlatego, że większość Polaków ubiera się w szaro-czarne kolory. Słuchałam ostatnio audycji w radiu, gdzie stylistka wypowiadała się na ten temat. Nie powiedziała nic odkrywczego tak naprawdę - taka kultura, że wolimy kupować rzeczy pasujące do wszystkiego, nie wyróżniać się i stawiać na tzw. basic.

Ja zdecydowanie nie jestem lepsza. W mojej szafie przeważają czernie, szarości, granaty.

Stąd moje, można jeszcze nazwać je noworocznym, postanowienie. Od dziś będę starała się w swoich stylizacjach mieć przynajmniej jedną rzecz kolorową. Jest kilka marek, które są wierne kolorom od zawsze i konsekwentnie unikają kiczu w wykorzystywaniu tych kolorów do stylizacji.

Na górze posta zdjęcie z najnowszej kampanii DKNY, do której pozowała ulubiona Cara Delevingne w wydaniu zwykłej nowojorki.

Zdecydowanie najlepszym w serwowaniu różnych kolorów jest Benetton. Ostatnia kampania przyciągnęła moją uwagę przede wszystkim różowymi propozycjami.

Benetton od zawsze wierny jest kolorom. Inną sprawą jest, że uwielbiam ich kampanie reklamowe. Również te o tematyce społecznej.

Inną marką, która proponuje w swoich kolekcjach kolory w wydaniu niekiczowatym, wręcz klasycznym jest Gap. Już trochę mniej jaskrawie, ale dalej kolorowo.

Jestem realistką. Wiem, że nie zawsze będę miała ochotę zakładać czegoś kolorowego na siebie. Zresztą czasem czarna/szara/granatowa stylizacja nie jest zła. Dlatego warto wtedy użyć jakiegoś koloru na paznokciach. Dzięki temu uniknie się looku ala goth, a ja dotrzymam postanowienia.

Świetną gamę kolorów do paznokci ma firma Essie. A do tego dochodzą jeszcze słodkie i zabawne nazwy. Moje ulubione kolory (a zarazem nazwy) to Marshmallow, Starter wife, Sugar daddy, Lapiz of luxury, Barbados blue, Smooth sailing. Jest to bardzo popularna marka lakierów wśród gwiazd. Większość z nich ma swoje ulubione kolory, np. Rihanna czy Emma Stone.